Menu Zamknij

Czego nie potrzebujesz, by zacząć pisać?

Pomysł na ten wpis przyszedł mi do głowy kilka dni temu. Już od pewnego czasu borykałam się z ułożeniem jakoś sensownie tego, co chciałabym umieszczać tutaj, ale również w innych miejscach w sieci, które prowadzę. Wciąż miałam wrażenie, że zaczynam od środka. Być może to znasz: otwierasz usta, by o czymś mówić i nagle uświadamiasz sobie, że jednak najpierw trzeba wyjaśnić coś innego. I jeszcze coś… i jeszcze… Robisz kolejne kroki wstecz, aby wreszcie dotrzeć do początku, ale całość zaczyna być przez to chaotyczna. Gubisz się w tym, choć niby wszystko wiesz, a co dopiero mają czuć Twoi słuchacze?

Lubię wiązać ze sobą choć trochę to, co na blogu z tym, co na moim koncie na Instagramie. Nieśmiało zamierzam wplatać w to również fanpage na FB oraz newsletter (te dwie rzeczy wkrótce rozruszam). Nie zawsze, będę szczera, ponieważ nie wszystko musi się ukazywać w tym samym momencie i na wszystkich platformach. Postanowiłam jednak mieć jakąś myśl przewodnią, która będzie się przesączać w każdym moim wpisie, nakładać kolejne warstwy na tworzony ogólny obraz. I po wielu tygodniach właśnie uchwyciłam, gdzie jest jej początek. Czuję się tak, jakbym zaczęła snuć nową opowieść, do poznawania której Cię zapraszam.

Dlatego dzisiaj zdradzę, czego zdecydowanie nie potrzebujesz, by zacząć pisać. Możesz mieć te rzeczy, możesz ich nie mieć – to naprawdę nie ma znaczenia przy pierwszych próbach.

Talent pisarski

W tym konkretnym przypadku mogę powiedzieć wprost: talent jest przereklamowany. Nie jest absolutnie potrzebny do tego, by usiąść i spróbować sklecić choć kilka zdań. Albo opowiedzieć jakąś historię. Zastanów się, czy w życiu codziennym potrzebujesz wielkiego talentu do tego, aby zrelacjonować komuś, co Ci się ostatnio przydarzyło? Śmiem wątpić. Jesteśmy bajkopisarzami w mowie, lecz gdy trzeba to zapisać, nagle uważamy, że bez talentu nie da rady. Otóż nie. Pisanie jest po prostu pisaniem, opowiadaniem o czymś. Dopiero gdy zaczniesz marzyć o światowej karierze, to wtedy być może talent będzie Twoim atutem, ale będę szczera – jest mnóstwo bardzo źle napisanych książek, które i tak odnoszą sukces. Prawdopodobnie ich autorzy czy autorki nie mają talentu pisarskiego. Niemniej z pewnością mają inne talenty (tak samo jak Ty), które jakoś wykorzystują dla sukcesu swoich powieści. 

Bardzo oryginalne pomysły

Wszystkie historie zostały już opowiedziane. Poruszamy się w kręgu podstawowych mitów, umieszczając je jedynie w przeróżnych okolicznościach i w ten sposób tworząc z pozoru oryginalne historie. Ale tak naprawdę te wszystkie opowieści znamy, wręcz ich wypatrujemy w kolejnych książkach. Romanse sprzedają się jak świeże bułeczki, choć chyba każda sięgająca po nie osoba doskonale wie, jakie będzie zakończenie. Czego czytelnicy poszukują, to nie jest oryginalność na siłę (taka często staje się bardzo niezrozumiała), lecz Twój głos. Masz swoje podejście do wielu tematów, swoje spojrzenie i ukazujesz je na swój sposób. Tylko wiesz co? To masz już teraz. Jakieś pomysły też już masz. Mogą być zużyte, nie szkodzi. Po prostu zacznij pisać. Z czasem w głowie będą pojawiały się nowe, świeższe sceny, bardziej zaskakujące lub po prostu rzadziej spotykane. Połączysz je ze sobą i stworzysz coś, czego się sama nie spodziewasz. Być może jeśli poświęcisz się pisaniu, to rzeczywiście w przyszłości przyjdzie do Ciebie tak oryginalny pomysł, że wybije się z nurtu literatury, a Twoje nazwisko trafi do galerii chwały. Ale to nie jest Twój obecny problem, ani nawet Twój obecny cel, dlatego niech on nie powstrzymuje Cię od pisania.

Mnóstwo wolnego czasu

Tak, przyznaję, to by było coś cudownego. Codziennie mieć blok czasu, powiedzmy ze trzy godzinki, gdy nikt nie przeszkadza w pisaniu kolejnych stron. Można wtedy całkowicie wsiąknąć w opowieść i pozwalać jej płynąć, z radością na koniec dnia widząc efekty. Tylko że taki luksus jest niedostępny dla większości śmiertelników. Ba, nawet zawodowe pisarki i zawodowi pisarze często muszą się zajmować się czymś innym. A to praca (nie każdy jest w stanie wyżyć z publikacji książek), a to rodzina, a to zwierzak, a to zepsuty kran, a to pomoc w przeprowadzce przyjaciół, a to spotkanie z kimś niewidzianym od lat, a to działania marketingowe (by w ogóle ktoś się dowiadywał o nowych książkach)… I czasem z kilku godzin spokoju w ciągu dnia udaje się wykroić może godzinkę późnym wieczorem. A może i kwadrans w kolejce do lekarza. Znam osoby, które piszą relatywnie mało, jednak robią to codziennie. One odniosą sukces szybciej niż ktoś, kto sobie tylko wyobraża, ile mógłby napisać, mając cały dzień wolny. 

Skomplikowane narzędzia pisarskie

Do pisania wystarczy tak naprawdę tylko kartka i ołówek. Oczywiście, znacznie wygodniej dla większości osób będzie wystukiwać kolejne słowa na klawiaturze komputera, zatem przydałby się komputer z jakimś edytorem tekstu. I tyle. To są podstawowe narzędzia i naprawdę nie potrzebujesz nic innego, by zacząć pisać.

Ale co z tymi wszystkimi programami do tworzenia powieści? Scrivener, yWriter, a w ogóle ktoś nie ma Worda i co teraz? Ano nic. Zdarzało mi się pisać w zwykłym notatniku na komputerze i prawdę mówiąc było to całkiem wygodne. Co więcej po zakończeniu kawałka tekstu okazywało się zwykle, że mam więcej słów, niż się spodziewałam. Obecnie najchętniej i tak trzymam wszystko na dysku Google (jako jedna z moich kopii – mam nadzieję, że masz świadomość, jak ważne jest posiadanie przynajmniej dwóch kopii swojego tekstu w dwóch niezależnych miejscach?). Kiedyś w czasie NaNoWriMo, gdy byłam w niemal ciągłych rozjazdach i miałam bardzo mało czasu na pisanie w domu, korzystałam z dostępu do plików na telefonie i tworzyłam tak choćby w tramwaju. Może było to kilkadziesiąt słów za każdym razem, ale dziś jestem przekonana, że inaczej nie wygrałabym NaNo. Ziarnko do ziarnka, trochę na telefonie, trochę na komputerze, a tekst się rozwijał i plik rósł. Zaś dostęp do korzystania z dokumentów w ten sposób może mieć każdy i to za darmo.  

Wracając jeszcze na moment do programów dla piszących… One mogą być przydatne, nie przeczę, szczególnie dla osób, które planują całą fabułę. Tylko że takie osoby pisały także w czasach przed komputerami. Korzystały z tego, co miały pod ręką, a co wcale nie było gorsze. Karteczki, notesy, tablice na ścianie i co komu przyszło do głowy. Sama do dziś na etapie zbierania pomysłu w jeden koncept uwielbiam robić to na ogromnej kartce papieru. Próbowałam też korzystać z yWritera (jest darmowy, więc to najlepsza opcja na testowanie) i widziałam pewne zalety. Mało tego, prawdopodobnie część swoich powieści będę tworzyć również w nim, ale naprawdę bez najmniejszego problemu można dać sobie radę bez takich programów, szczególnie na początku pisarskiej drogi.

Kursy lub warsztaty pisarskie

Być może strzelam sobie teraz w stopę, jednak naprawdę uważam, że możesz zacząć pisać bez udziału w takich imprezach, tym bardziej że wiążą się one zwykle z kosztami. Najpierw lepiej jest sprawdzić, czy w ogóle leży Ci tworzenie historii. Jeżeli jednak zaczniesz snuć opowieści i poczujesz chęć pogłębienia wiedzy na ten temat, to jak najbardziej możesz korzystać z dedykowanych kursów lub warsztatów. Dobieraj je jednak do swojego poziomu oraz do tego, nad czym chcesz popracować, by pchnąć swój tekst dalej.

Kiedy zaczęłam myśleć o zorganizowaniu warsztatów, szukałam takiej tematyki, która będzie najbardziej przydatna zarówno dla osób początkujących, jak i takich, które już piszą, ale mają poczucie, że coś w ich powieściach nie jest tak, jak być powinno. Postawiłam na „Główne punkty fabuły” i dziś mogę z dumą stwierdzić, że stworzyłam naprawdę dobry produkt. Nie jest tak zindywidualizowany jak konsultacje, które również proponuję, ale pozwala pracować nad pomysłami uczestniczek i uczestników. Jeśli chcesz dowiedzieć się czegoś więcej na ten temat, odezwij się.

I mimo że naprawdę polecam moje warsztaty – nie potrzebujesz ich, by zacząć pisać. 

Podręczniki pisarskie

Kwestia podobna do tej poruszonej w poprzednim punkcie i podobnie zbędna na samym początku. Z pewnością obiło Ci się o uszy, że istnieje wiele książek o pisaniu. To prawda. Jedne są lepsze, inne słabsze, nie wszystkie równie uniwersalne. Miałam okazję czytać wiele z nich, ale robiłam to już jako osoba, która sama pisała od dłuższego czasu. Być może dzięki posiadanemu już doświadczeniu mogłam do nich podejść bardziej krytycznie i dlatego z pełną świadomością stwierdzam, że spora część tego typu pozycji nie nadaje się dla osób początkujących. Zamiast zachęcać je do szukania własnej drogi, pokazuje jeden sposób tworzenia i twierdzi, że jest on tym jedynym i słusznym. Otóż nie.

Naprawdę uważam, że w większości przypadków najlepiej będzie, jeśli po prostu zaczniesz pisać zamiast szukać wiedzy o tym. Dopóki nie stworzysz pierwszego zdania, a potem pierwszego akapitu opowieści, zrezygnuj z dowiadywania się rzeczy, które naprawdę nie są Ci jeszcze potrzebne. A jeśli już koniecznie potrzebujesz jakiegoś podręcznika z podstawami pisania, niech to będzie słownik ortografii i interpunkcji. 

Pozwolenie innych

Na zakończenie najważniejsze, co chciałabym Ci przekazać. Nie potrzebujesz pozwolenia innych, by zacząć pisać. Nie potrzebujesz zgody rodziny czy przyjaciół, nawet jeśli ich wsparcie jest zawsze miłe. Nie potrzebujesz akceptacji ze strony nauczycieli od polskiego. Nie potrzebujesz przyklaskiwania ze strony obcych ludzi, których znasz jedynie z internetu. Tak naprawdę nawet nie potrzebujesz, by inni wiedzieli, że zaczynasz pisać. Niech to będzie coś tylko Twojego, coś prawie intymnego, początek znajomości. Kiedy zachwycasz się czymś po raz pierwszy, naprawdę robisz to dopiero wtedy, gdy inni wyrażą łaskawą zgodę?

Zaś jeśli naprawdę bardzo chcesz usłyszeć, że wolno Ci zacząć pisać, przeczytaj na głos następne zdanie. Tak, każdemu z nas wolno pisać, z tym co mamy pod ręką, z tymi umiejętnościami, które w tym momencie posiadamy i z tą wiedzą, jaką do teraz zgromadziliśmy. Przeczytane? To przepisz sobie, tylko niech ono dotyczy Ciebie. Niech zaczyna się: „Tak, wolno mi pisać…” – a potem czytaj to każdego dnia, w którym poczujesz wątpliwości. Jasne?

Oto moja prywatna lista rzeczy, które są zbędne na początku pisarskiej drogi. Nie wymieniłam tu Weny, bo mam w tym temacie dość specyficzne podejście. Owszem, zgodziłabym się, że do pisania nie potrzebujesz tego, co nazywamy natchnieniem. Niemniej gdy stawiasz dopiero pierwsze kroki, znacznie łatwiej będzie Ci tworzyć w pewnym rodzaju amoku, gdy słowa same płyną z Twojej głowy przez palce na klawiaturę (lub ewentualnie na papier). Zresztą później taki stan bywa również przydatny 😉 Tylko z tego powodu nie wpisałam Weny na listę, ale chcę wyraźnie zaznaczyć, że da się zaczynać bez niej. Po prostu można się bardzo szybko zniechęcić.

A czy Ty dopiszesz coś do powyższych punktów? Daj znać w komentarzu, jestem bardzo ciekawa Twojego punktu widzenia. 

2 Komentarze

  1. Bartłomiej

    Można zacząć nawet bez pomysłu/decyzji co chcę w ogóle pisać.
    Właśnie do poznania tego może się przydać pisanie.
    Taaak, takie właśnie „pisanie dla pisania”
    Pozdrawiam 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *